sobota, 26 marca 2016

Jakie zagrożenia czyhają na nas w świątecznym koszyczku?

Święta wszelakie są czasem na swój sposób magicznym. Tak jest i z Wielkanocą. Święto to obchodzone jest zwyczajowo w pierwszą niedzielę po pierwszej wiosennej pełni. W tym roku pierwsza wiosenna pełnia przypadła 23 marca, zatem w obecnym roku Wielkanoc wypada w jednym z wcześniejszych możliwych terminów. Jednakże pomimo tak wczesnego terminu nie okazuje się ona Białym Świętem, w odróżnieniu od Święta Zimowego, jak w poprawny politycznie sposób nazywane jest Boże Narodzenie. Zatem tegoroczna Wielkanoc okazuje się prawdziwym Świętem Wiosennym.

„Już wiosna przyszła”
Dr Huckenbush, Wiosna

Wiosna jest czasem radości. Drzewa i krzewy radują się wypuszczając pierwsze pąki, ludzie cieszą się, okazując sobie wzajemną życzliwość, a zwierzęta… No cóż… Sami wiecie. Mówią tylko w Wigilię Bożego Narodzenia, a nie Wielkiej Nocy. W każdym razie, napotkane przeze mnie osobniki nie wyglądają, jakby były przesadnie nieszczęśliwe. Jedynie niektóre brzozy są smutne, gdyż kaleczy się je niemiłosiernie (#DżewaTeszMajoUczucia) w celu pozyskania soku brzozowego. Sok brzozowy jest smaczny i zdrowy (ale mi się zrymowało, czujecie to? :P ) ponieważ zawiera wiele pożytecznych substancji. Poza witaminami oraz mikro- i makroelementami, zawiera pewne ilości betuliny i kwasu betulinowego – substancji mających szereg właściwości leczniczych. Między innymi pomagają obniżyć zawartość cholesterolu we krwi. Podobnie jak zwiększają wrażliwość na insulinę, co może skutkować obniżeniem zwartości cukru we krwi. Ale co ja się będę rozgadywał. Zainteresowanych odsyłam do literatury stricte naukowej, np. tu:


Podsumowując, Wielkanoc jest czasem szczęścia i radości. Jednakże, coby nie było tak różowo, muszę w sekrecie powiedzieć Wam jedną rzecz: ZUO nie śpi…
Czy myśleliście kiedyś o tym, że jutrzejsze śniadanie wielkanocne może być Waszym ostatnim posiłkiem? Że w poświęconym dzisiaj jedzeniu mogą czaić się, niczym Kostucha w ciemności, zabójcze zarazki oraz inne mniej lub bardziej groźne Przyjemniaczki? Jeśli nie, niech poniższa opowieść skłoni Was do, jakże adekwatnych do przeżywanych przez nas świąt, refleksji o Życiu i Śmierci.

A zatem:
Co wchodzi w skład tradycyjnego koszyka wielkanocnego?
Najważniejszym i najbardziej kojarzonym ze świętami Wielkiej Nocy składnikiem święconki są jajka – wszechobecne na naszych stołach Nienarodzone i Zamordowane we Wrzącej Wodzie Kurczaki. Wszyscy wiemy, w jaki sposób kura znosi jajko. Wiemy również, że jest to sposób w najwyższym stopniu niehigieniczny i nieapetyczny. Pokusić by się można o sparafrazowanie jednej z barwniejszych postaci polskiej literatury, imć Jana Onufrego Zagłoby:

„W kurzych kiszkach i mieszkać niewygodnie, i wychodzić niepolitycznie.”

Taki sposób powstania tego życiodajnego produktu aż prosi się o obecność na jego skorupce Śmiercionośnych Zarazków Salmonelli. O objawach zatrucia nimi, z powodu, iż są one niezmiernie nieapetyczne, jak i niepolityczne, pisać nie będę :P
Jednakże nie kończą się na tym niebezpieczeństwa czające się w jajkach. Co się stanie jeśli jajko swoje poleżało? Co jeśli poleżało wystarczająco długo, aby w jego wnętrzu zaczęły zachodzić procesy gnilne?
Ważnym składnikiem zgniłych jajek jest siarkowodór. Bezbarwny gaz o bardzo charakterystycznym zapachu.
„W chemii nic nie śmierdzi. W chemii wszystko charakterystycznie pachnie”
Ludowe przyszłowie
Zapach zapachem. Gorzej, że siarkowodór jest silną trucizną. A czemu? Otóż siarkowodór kompleksuje atomy metali obecne w różnego rodzaju enzymach, zakłócając ich działanie. Wiąże też atomy żelaza zawarte w hemoglobinie, uniemożliwiając transport tlenu – zupełnie podobnie jak w przypadku zatruć tlenkiem węgla (czadem) czy cyjanowodorem, który to był stosowany w czasie drugiej wojny światowej przez Niemców w obozach zagłady jako gaz trujący w komorach gazowych. Zresztą tegoż cyjanowodoru używali również później Amerykanie do wykonywania kary śmierci – tylko wtedy już zgodnie z prawem międzynarodowym :P

Jakby było mało, nie na tym kończą się Śmiertelne Zagrożenia. Jak były Jaja, do kompletu brakuje jeszcze Wędlin, czyli po prostu Kiełbaski. Jak sama nazwa wskazuje – źle przechowywane mogą zawierać jad kiełbasiany. Czyli pałeczki Clostridium botulinum. Produkują one jedną z najsilniejszych znanych ludzkości trucizn – botulinę. Objawy zatrucia pojawić się mogą bardzo późno – nawet kilka dni po spożyciu. Część z nich jest równie niepolityczna co objawy zatrucia wspomnianą wcześniej salmonellą, więc o nich nie będę pisać. Ponadto botulina powoduje porażenie mięśni – cecha ta jest wykorzystywana na przykład w medycynie estetycznej do likwidacji zmarszczek.

Kolejnymi ważnymi Lokatorami Koszyczka są sól (zwana niczym fiński snajper Simo Häyhä „Białą śmiercią”), cukrowy baranek (cukier również bywa tak nazywany) i chleb. Chleb zawiera mąkę (cóż… również białą śmierć…), która jest produkowana ze zboża. Zboże może zawierać sporysz, który jest najprawdziwszym koktajlem różnego rodzaju przyjemniaczków. Najważniejszym z nich jest ergotamina. W dzisiejszych zdemoralizowanych czasach jest ona wykorzystywana jako prekursor do otrzymywania kwasu lizergowego, z którego otrzymuje się LSD. Jednakże sam sporysz również ma swoje działanie psychoaktywne. Dawniej zdarzały się przypadki Ognia Świętego Antoniego. Były to zbiorowe zatrucia sporyszem połączone z grupowymi halucynacjami. Najbardziej znany przypadek zjawiska o tak świątobliwej nazwie miał miejsce ponad tysiąc lat temu w Akwitanii – śmierć w halucynacjach (bo czy w męczarniach – trudno powiedzieć, choć jest to również wielce prawdopodobne) poniosło ok. 40 tysięcy osób. Jednakże sporadycznie takie sytuacje zdarzają się, choć na mniejszą skalę, również w czasach współczesnych.

Kiedy mowa już o substancjach psychoaktywnych, jeden z moich kolegów, jako zaprzysięgły wyznawca punk rocka, do koszyczka dokłada jeszcze butelkę taniego wina, zwanego potocznie jabolem. I jest to produkt stosunkowo najbezpieczniejszy. Zarówno etanol, jak i obecny w powyżej wspomnianym siarkofruicie dwutlenek siarki, mają działanie odkażające. Zatem stanowią pewne zabezpieczenie przynajmniej na część wspomnianych powyżej zagrożeń.

Powiecie: ale jest jeszcze chrzan…
Ja odpowiem: zatem przestaję już chrzanić i życzę Wam mimo wszystko smacznego oraz udanych i wesołych świąt Wielkiej Nocy.


I tym optymistycznym akcentem zakończmy naszą opowieść.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz