sobota, 23 stycznia 2016

Co ma piernik do wiatraka, a co komar do silnika turboodrzutowego?

Jak na człowieka mieszkającego odkąd pamiętam w Toruniu (choć urodzonego w Bydgoszczy :P ) przystało, powinienem wspomnieć coś niecoś o piernikach. Przede wszystkim – Toruńskie Pierniki Jedyne Prawdziwe. Wiele jest pierników, ale te toruńskie są niepowtarzalne i niepodrabialne. Zatem jeśli będziecie kiedyś w Toruniu, gorąco zachęcam do spróbowania. Hmm… Jeśli pomyśleliście sobie, że firma Kopernik sponsoruje ten wpis, to jesteście w błędzie. Tak dobrze to póki co nie ma :P niemniej jednak polecam produkt, moim skromnym zdaniem, godny uwagi i dobrze mi z tym.

Ale do rzeczy. Pierniki są znane nie tylko ze swoich walorów smakowych, ale też z powodu pewnego przysłowia. A przysłowia, jak wiemy, są mądrością narodu. Albo głupotą… zależnie od wersji :P

Zatem: co ma piernik do wiatraka?

Powyższe pytanie zwykło się zadawać, kiedy wydawać by się mogło, że adwersarz plecie „trzy po trzy ” i gada od rzeczy. A jednak! Piernik do wiatraka ma całkiem sporo. Mianowicie mąkę. Która może być wytwarzana na rozmaite sposoby. Jednym z nich może być mielenie za pomocą żaren napędzanych siłą wiatru w wiatraku. No dobrze. Ale co ma w takim razie komar do silnika turboodrzutowego? Poza tym oczywiście, że jedno fruwa (albo też lata) a drugie służy do latania (ale fruwania już nie :P ) ? Bo tutaj podobieństwo pomiędzy komarem a silnikiem jest dość dyskusyjne, ze względu na możliwość użycia słów o różnych, choć stosunkowo podobnych znaczeniach…

Aby rozważyć palący (choć nie wiadomo czy tytoń, czy też niekoniecznie :P ) i istotny dla naszej cywilizacji problem, musimy poprzedzić go odpowiednim wstępem. Otóż jak wiemy, wielu geniuszy wyrastało ponad swoją epokę dużo bardziej niż wypadało przyzwoitemu geniuszowi, który jest geniuszem, ale nie sprawia tym nikomu problemów. Przykładem geniusza, którego pomysły wyrastały za bardzo ponad jego epokę był Leonardo da Vinci. Znamy wiele projektów urządzeń jego autorstwa, które jeszcze długo po jego śmierci nie były „wynalezione” na nowo przez nikogo innego. Aby poprzeć tą śmiałą tezę przytoczę przykłady: Leonardo da Vinci wymyślił na przykład helikoper czy czołg. Tyle, że przy ówczesnych możliwościach technicznych idee te nie znalazły swojego odzwierciedlenia w praktyce. Przykładów ludzi wyprzedzających swoją epokę zdarzały się w każdej epoce. Jednym z nich, moim skromnym zdaniem, był niejaki Arystofanes z Aten; komediopisarz, jeden z najważniejszych przedstawicieli komedii staroattyckiej.

Ale co ma do tego komar? I co gorsza jeszcze silnik turboodrzutowy?

Aby to sobie uzmysłowić, przytoczmy cytat z komedii tegoż autora, o tytule Chmury. Jest to utwór, w którym najbardziej dostało się chyba Sokratesowi, który to znany jest m. in. z tego, iż niesłusznie oskarżony i skazany na śmierć, zrezygnował z możliwości ucieczki i aby okazać swoje poszanowanie dla prawa, poddał się egzekucji polegającej na wypiciu trucizny (z punktu widzenia współczesnego człowieka dziwna sprawa… niemniej jednak powstrzymajmy się od oceniania). Cokolwiek jednak by nie powiedzieć o wspomnianym Sokratesie, nie można mu odmówić poczucia humoru i dystansu do siebie. Ponoć w czasie wystawienia Chmur miał wstać, żeby ludzie łatwiej mogli porównać jego twarz z maską aktora. Czyż nie powinien być zatem ze względu na to wzorem dla nas? Zejdźmy jednak, nomen omen, z chmur i powróćmy do obiecanego cytatu:

– Pytał go kiedyś nasz Chajrefont ze Sfettos, jakie ma zdanie na temat komara – czy brzęczy pyszczkiem, czy też może zadkiem?

– I cóż powiedział o sprawie komara?

– [Sokrates] Odrzekł, że kiszka komara jest cienka; powiew przez wąziutkie wnętrze leci ściśnięty silnie w stronę zadka, a skoro wąskość kończy się otworem, to tyłek dźwięczy od siły ciśnienia.

Brzmi znajomo? Powietrze jest zasysane i sprężane, potem trafia do komory spalania gdzie wtryskiwane jest paliwo. A ciąg silnika wynika z różnicy pędów gazu wpadającego do silnika i opuszczającego go… Czyżby zatem Arystofanes odkrył niechcący (albo też chcący :P ) istotę działania silnika turboodrzutowego posługując się modelem komara? Odpowiedź pozostawiam Wam.


Nadmienię tylko, że podobnych odkryć mimo woli jest więcej, niż moglibyśmy przypuszczać. A codziennie do ich liczby dołączają nowe. Ale to już temat na osobną opowieść. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz